Arnold poczuł, jak po jego kręgosłupie pełza chłód.
Dlaczego zawsze musiał krzyżować spojrzenia z Tessą w najmniej odpowiednim momencie?
Ostatnim razem, gdy to się zdarzyło, był roztrzęsiony przez kilka dni, a udawanie, że niczego nie zauważa, było jedynym sposobem na uchronienie się przed podejrzeniami.
A teraz, po raz kolejny, ich spojrzenia spotkały się wprost. Czy znowu zacznie sobie coś o nim






