– Ona jest twoją matką – powiedziała łagodnie Tessa, udając, że mediuje. – Wszystko, co mówi, jest dla naszego dobra. Czasami powinniśmy posłuchać starszych, nie uważasz? Poza tym, twój mąż tu siedzi.
Aurora cicho się zaśmiała.
– I co z tego, że siedzi?
Jej ton był spokojny, ale miał ostrą krawędź. – Nie zapominaj, że jestem za niego zamężna. Teraz jest rodziną. A może próbujesz powiedzieć, że nie






