W końcu, z perspektywy Arnolda, Grace zawsze była kobietą, która mogła sama utrzymać firmę – kompetentna, zdecydowana, nawet podziwiana na swój sposób.
Ale teraz? Kiedykolwiek potrzebowała opierać się na imperium swojego zięcia, żeby utrzymać się na powierzchni?
Pamiętał to żywo.
W czasach, gdy Aurora nie znała jeszcze prawdziwej tożsamości Lucasa, Grace ledwo go tolerowała – jej ton był chłodny,






