Ciemna chmura, która wisiała na twarzy Lucasa, całkowicie zniknęła, gdy tylko zobaczył Aurorę.
Gdyby ktoś przyjrzał się uważnie, mógłby nawet dostrzec ledwie widoczny łuk uśmiechu igrający w kącikach jego ust.
Stał cicho na skraju łóżka, a jego oczy były miękkie, gdy wpatrywał się w jej spokojny profil.
Ciepło rozlało się po jego piersi jak słońce po deszczu.
– Auroro, nie zostawiaj mnie… dobrze?






