Tessa skinęła głową. "Dziękuję za dzisiaj i przepraszam, że cię w to wciągnęłam".
"W porządku. Ja też nie jestem ranny. Nie martw się tak".
Podczas ich rozmowy Scott poczuł za plecami chłód, jakby ktoś obrzucał go morderczym spojrzeniem.
Po tych słowach szybko zniknął im z oczu, a to dojmujące uczucie powoli ustąpiło.
Po powrocie do domu Tessa przyjrzała się twarzy brata. Skoro Timothy został pobi






