W końcu Timothy nie mógł tego dłużej znieść i wezwał ochronę. Jego głos był zimny niczym lodowiec, gdy wydał polecenie: – Ktoś robi awanturę na dole w mojej firmie. Proszę natychmiast ich stamtąd wyprowadzić.
Kilka minut później zjawili się ochroniarze, rozpędzili tłum, po czym podeszli do Amber. – To jest przestrzeń publiczna. Zakłóca pani spokój, więc leży w pani najlepszym interesie, żeby stąd






