Kiedy Matthew miał już ją puścić, wydawało się, że wyczuła jego zamiar, a jej delikatne dłonie chwyciły jego koszulę. Nie miał innego wyjścia, jak znów wziąć ją w ramiona. Valerie wtuliła się w niego jak mały kot, zarzucając nawet nogę na niego.
Jej skromna koszula nocna, przez nieświadomy ruch, podciągnęła się prawie do ud.
– Umm… nie odchodź… nie zostawiaj mnie… – wymamrotała.
Matthew był prz






