Bezpośrednim skutkiem wczorajszej gorliwości Michaela było to, że zostałam zmuszona schodzić po schodach drobnymi kroczkami.
– Co się dzieje, Anno? – zapytała z troską Josephine, wchodząc do połowy schodów, by pomóc mi zejść.
Zamilkłam z zażenowania.
– Hm... Nic. Wszystko w porządku – powiedziałam, mając trudności z byciem szczerą wobec niej co do natury mojego bólu.
– Wyglądasz, jakbyś utykała. Z






