– W porządku. W takim razie poczekam na ciebie w domu. Nie pracuj zbyt długo, dobrze?
Zaaferowany tym, jak chce dbać o córkę, która miała przyjść na świat, Michael był zbyt rozkojarzony, by słuchać czegokolwiek, co mówiłam.
– Dobrze. Będę w domu wcześnie wieczorem. – Michael uśmiechnął się potakująco.
Patrząc na niego teraz, pewnie od razu by mnie odprowadził, gdyby nie był uwiązany tak dużą ilośc






