languageJęzyk

Rozdział 457

Autor: Andrzej Nowak1 lis 2025

Strażnik Kiana i jego przyjaciele niemal oszaleli z jego powodu. Z trudem powstrzymując odruch wymiotny, zawlekli go z powrotem do gabinetu lekarskiego.

Staruszek, którego Kian rzucił na podłogę, zaskomlał niewinnie: "Nie wypuszczajcie go, jeśli coś mu się z głową porobiło! Co do cholery! Dlaczego on w ogóle łapie gówno do jedzenia!"

Szkolny strażnik wyjął portfel, wyglądając na zakłopotanego jak

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki