Czyżby prosił Alberta, żeby tu przyjechał? Czyżby sam szukał śmierci?
Początkowo chciał, żeby ten dzielił z nim radości i smutki, ale wyglądało na to, że ten wciąż chce udawać, jaki to on nie jest wyluzowany. Teraz wyglądało na to, że ten zięć rzeczywiście odciął sobie szanse na przeżycie, bo udawał kogoś, kim nie był.
Jake nie wiedział, że sam sobie kopie grób. Co więcej, jeszcze tyle osób go kom






