Donald i Sean, ojciec i syn, opuszczali willę rodziny Moore przepełnieni niezrównaną urazą.
Sean kurczowo ściskał złamaną rękę, łkając: "Tato! Mówiłem, żebyś nie szedł błagać tego żałosnego śmiecia, ale ty nie posłuchałeś! Teraz nie tylko mam złamaną rękę, ale on cię jeszcze zawstydził i upokorzył publicznie! Czy ty się w ogóle nie wstydzisz?"
Donald spojrzał na syna z ponurą miną i rzekł: "Ten, c






