Dale patrzył, jak dłoń Victora wędruje w stronę talii. Nie drgnął nawet o milimetr.
– Nie ma takiej potrzeby – powiedział Dale, a jego głos był upiornie spokojny. – Ja... Zaakceptowałem to.
Victor milczał, a wyraz jego twarzy pozostawał nieodgadniony.
– Nawet jeśli nie jest moją córką, to nadal jest moją krewną – dodał Dale. – Jednym z niewielu członków rodziny, jacy mi pozostali. Dlaczego miałbym






