Jane rozumiała rzeczywistość tej sytuacji lepiej niż ktokolwiek inny.
Gdyby Sven uznał ich relację, ich więź byłaby głęboka i prawdziwa. Gdyby tego nie zrobił, znaczyłaby dla niego nic. Od dawna rozumiała nieodłączną nierównowagę tak jednostronnego romansu. Przynajmniej to, że zaakceptowała tę prawdę już dawno temu, sprawiało, że czuła się nieco mniej żałośnie teraz, gdy musiała stawić jej czoła.






