Pierścionek, symbol ich ulotnego romansu, zawirował na podłodze, po czym zastygł w bezruchu.
– Nigdy... ci nie wybaczę. Dopóki żyję – syknęła Stella. Jej słowa przeszyły Jordana niczym najostrzejsze ostrze, mrożąc go w miejscu.
Klęczał tam, odrętwiały, wpatrzony w pokrytą smugami łez twarz Stelli, na której malowała się determinacja wymieszana z nienawiścią.
Czuł, jak cały jego świat wali mu się p






