Jordan odszedł. Jego ostatnie słowa: „Poczekaj na mnie”, wciąż odbijały się echem w umyśle Stelli. Czuła, jak niedorzecznie teraz brzmiały.
„Czekać na niego? Czekać, aż wszystko naprawi i w końcu powie mi prawdę? A potem co? Będzie twierdził, że to nie była jego wina i powie, że to wszystko to jedno wielkie nieporozumienie? Czy on naprawdę myśli, że w to uwierzę?” zastanawiała się Stella.
Chwyciła






