Kąt kawiarni był pogrążony w półmroku, a powietrze gęste od gorzkiego zapachu kawy i napięcia.
Nola, Kevin, Alex i Max – który wyglądał jak cień dawnego siebie – siedzieli razem. Czworo nieznajomych zjednoczonych przez jedno imię. Nikt się nie odzywał.
W końcu Alex przerwał ciszę. Spojrzał na Maxa, niegdyś dumnego spadkobiercę, który teraz wydawał się wydrążony od środka. – Pan Erwin uważa, że moż






