Stella nie miała pojęcia, jak dotarła z powrotem do kryjówki.
To było tak, jakby jej dusza została wyrwana z ciała, pozostawiając tylko zdrętwiałą powłokę. Nola i Mary podtrzymywały ją, a ona poruszała się mechanicznie, ledwo świadoma otoczenia.
– Stella, nic ci nie jest? – głos Noli był pełen troski.
– Panno Hayes, niech nas pani tak nie straszy – głos Mary drżał ze strachu.
Ale ich głosy brzmiał






