Następnego ranka słońce wzeszło jak zwykle.
Ale pokój na ostatnim piętrze kryjówki wciąż spowijała ciężka, nieustępliwa ciemność.
Stella nadal nie opuściła swojego pokoju.
Nola krążyła w tę i z powrotem po salonie jak kot na gorącym blaszanym dachu, niespokojna i podenerwowana.
– Tak dalej być nie może – mruknęła Nola, wpatrując się w szczelnie zamknięte drzwi, a jej determinacja stwardniała. – Je






