Na zewnątrz niebo, które jeszcze przed chwilą było posępne, nagle się rozjaśniło. Promień ciepłego słońca przedarł się przez białe zasłony, rzucając przytulny blask na szarą narzutę.
Cherise odsunęła kołdrę i usiadła, spoglądając z nieśmiałym uśmiechem w stronę zamkniętych drzwi łazienki.
Pół godziny później z łazienki wyszedł Morris, a jego włosy wciąż lśniły kroplami wody. Oprócz brązowego ręc






