Podróż do Saphiry była bardzo żywa, a w kabinie przez kilka godzin panował ruch.
Poza krótką dwuminutową ciszą, w samolocie rozbrzmiewały rozmowy, śmiech, chrapanie, odgłosy jedzenia i brzęk szklanek – wszystko to mieszało się w żywą symfonię.
Morris poczuł, że chciałby, aby lot szybko się skończył.
Ciągle masował skronie, próbując złagodzić narastające napięcie w głowie.
Cherise, powoli się budzą






