Cherise wstała i wpatrzyła się w nietuzinkową willę przed sobą. Z perspektywy zawodowego projektanta musiała przyznać, że robiła spore wrażenie.
– Proszę za mną, panno Leach – powiedział uprzejmie Eugene.
– Dobrze – odparła cicho Cherise, stawiając krok i idąc za nim.
Wchodząc do willi, spodziewała się, że uderzy ją silny zapach lekarstw, biorąc pod uwagę zioła suszące się na podwórku. Jednak nie






