Bez względu na to, jak głośno Truman go wołał, Morris pozostał niewzruszony, kierując się prosto do windy.
Drzwi windy powoli się zamknęły. Truman został na zewnątrz, wpatrując się w szczelnie zamknięte drzwi, całkowicie skonsternowany.
Mruknął: "Co tu się, u licha, dzieje? Wygląda, jakby dopiero się obudził. Spojrzenie w jego oczach jest zupełnie inne niż zwykle. Małżeństwo potrafi nieźle namie






