Na wzmiankę o „panu Dorianie Finchu” wyraz twarzy Tristana nieznacznie się zmienił. Następnie cicho wyszeptał: „Cherise”.
*****
Wkrótce Tristan zawiózł Lydię do willi Waltonów.
– Nie wejdziesz? – zapytała Lydia, zanim wysiadła z samochodu.
Tristan spojrzał do środka.
– Nie, może innym razem. Mam jeszcze coś do załatwienia. Miałem cię dzisiaj tylko odwieźć do domu. Idź i odpocznij. Odłóż na razie w






