Księżyc świecił jasno, a gwiazd było niewiele, przerywane od czasu do czasu rechotem żab i cykaniem cykad.
Rezydencja Jarrettów, skryta w mroku nocy, wyglądała jak zwyczajne podwórko domowe. Z okien biło ciepłe, żółte światło, w powietrzu unosił się aromat kawy, a z salonu dobiegały swobodne rozmowy, którym towarzyszył śmiech.
Arthur tego wieczoru skończył swoje oficjalne obowiązki i miał trochę






