Elisa nacisnęła dzwonek.
Kamerdyner otworzył drzwi. Uśmiechnął się, widząc, że nic się nie zmieniła od ich ostatniego spotkania.
– Witamy, panno Benett. – Czuł się niezręcznie, nie zwracając się do niej „panno Eliso”.
Elisie z kolei to odpowiadało. Uśmiechnęła się i skinęła głową. – Dzień dobry, panie Jones.
Odsunął się na bok, gdy Elisa weszła, trzymając w dłoniach prezent.
Julia czekała na kanap






