Oczy Elisy zabłysły. To w sumie miało sens.
Gareth nie odezwał się ani słowem. Skinął jedynie na kamerdynera, który natychmiast dał znak służbie. Służący szybko wciągnęli do środka kilka wieszaków na kółkach pełnych ubrań.
Na drążkach wisiały najróżniejsze kreacje. Wszystkie zostały uszyte na miarę, specjalnie dla Elisy, i były najwyższej jakości. Sądząc po wyglądzie, wybrano je z niezwykłą staran






