Vincent uśmiechnął się. – Nie musi się pani o to martwić, panno Benett.
Gdy tylko to powiedział, wziął duży kęs jedzenia.
Twarz pana Whitforda zmieniła się.
Elisa chciała go powstrzymać, ale było już za późno.
Jej wyraz twarzy nieznacznie się zmienił. Już miała coś powiedzieć, gdy Vincent znów się odezwał. – Pozwoli pan, że powtórzę to jeszcze raz. Niech pan pozwoli jej odejść. W przeciwnym razie






