Kira odchrząknęła cicho i z zakłopotaniem, nie mówiąc ani słowa.
– Zapomniałam o dobrych manierach. Nie powinnam była tego mówić... – Oczy Kiry przepełniało poczucie winy. Nie mogła się jednak powstrzymać i kontynuowała: – Liz, uważam, że jesteś świetna. Nie chcę, żeby cię dręczono, i po prostu pragnęłam cię zawczasu ostrzec, ale jesteś niesamowita. Niepotrzebnie to mówiłam.
Elisa uśmiechnęła się






