"Nie!" krzyknęłam, mój głos ochrypły od bólu. Rozłąka z Areną była nie do zniesienia, paliła mnie żywym ogniem, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Czułam, jakby moją duszę rozrywano na strzępy. Dysząc ciężko, upadłam na kolana, a obraz przede mną zaczął się rozmazywać.
"Przestańcie z tym natychmiast!" wrzasnęłam, szarpiąc się z niewidzialną siłą, która mnie unieruchamiała. Ale śpiewy stawały s






