Daniel spojrzał na Nicole, po czym odwrócił się do Anny. Słowa uwiązły mu w gardle.
Powietrze zdawało się skrzepłe od napięcia.
Daniel poczuł narastające zakłopotanie. Sytuacja okazała się bardziej złożona, niż przypuszczał.
Warknął z irytacją: – Co się tu właściwie stało?
Nicole potarła kąciki zapłakanych oczu i zajęczała: – Anno, nie wierzę, że mnie w to wrobisz. Zawsze byłam dla ciebie dobra i






