VIVIAN
Musiałam tylko poczekać, aż Lance odleci, zanim zwinęłam mu kluczyki do samochodu i ruszyłam do drzwi, z łatwością wyjeżdżając z podjazdu. Czy czułam się źle z tym, że nafaszerowałam go taką ilością środków nasennych, że powaliłaby konia? Oczywiście. Czy martwiłam się, że to może go zabić? Ani trochę. Upewniłam się, że dwukrotnie sprawdziłam swoje obliczenia, zanim wsypałam lek do jego herb






