JESSE
Lance wciąż był zamroczony, otrząsając się z resztek środka nasennego. Dzbanek herbaty, którą Vivian dla niego zaparzyła, stał zapomniany na stoliku kawowym, w połowie pusty.
– Mogła mnie zabić – mruknął Lance. – A co, jeśli bym przedawkował?
Zerknąłem w stronę kuchni, zauważając skrawek papieru pospiesznie wciśnięty pod toster. Był pokryty liczbami i równaniami. Zrobiła obliczenia, uświadom






