JESSE
Kiedy się obudziłem, pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłem, była Vivian – włosy w nieładzie, usta otwarte, chrapiąca jak piła łańcuchowa. Plama zaschniętej śliny zebrała się w kąciku jej ust. Zdołała też zagarnąć cały koc, jej ręce i nogi były splątane w pościeli.
Uśmiechnąłem się.
Przepiękna.
Zegar na szafce nocnej wskazywał 7:42. Zwykle byłem już na nogach, ale pozwoliłem sobie na kilka samolub






