VIVIAN
Zauważyłam to z samego rana. Był taki sam, a jednak... inny. Nie potrafiłam dokładnie określić, o co chodzi. Rozmowa była lekka. Przyjazna. Idealnie normalna, gdyby spojrzeć na interakcję z zewnątrz.
Jesse zrobił mi śniadanie. Jajka po benedyktyńsku z plackami ziemniaczanymi i świeżo wyciskanym sokiem pomarańczowym. Poruszał się po przestrzeni z pewnością siebie i posługiwał się przyborami






