JESSE
Nie było ucieczki przed jego wściekłością. Policzki Wally’ego były czerwone, a żyła na skroni groziła pęknięciem. Zaciśnięte pięści, napięta szczęka, rozdęte nozdrza. Mój syn był zazwyczaj łagodnym młodym człowiekiem, ale w tej chwili, co zrozumiałe, był tego całkowitym przeciwieństwem.
– Jak mogłeś to zrobić? – syknął.
– Wally, po prostu się uspokój.
– Uspokoić się? Nie waż się mi mówić, że






