Pierwotnie radosna rezydencja Wilsonów spowiła się posępną atmosferą. Na żadnej twarzy nie można było dostrzec uśmiechu.
Aura wokół Trevona była niezwykle przygnębiająca. Oprócz Trevona, Jasper był taki sam. Jasper, z natury małomówny, teraz prawie wcale się nie odzywał. Z ponurą miną wchodził i wychodził, nie roniąc słowa. Ruby cicho mu towarzyszyła.
Gdy milczał, próbowała go nakłonić do rozmowy,






