**Perspektywa Rose**
Zanim śniadanie dobiegło końca, a naczynia zostały sprzątnięte, słońce wspięło się wyżej na niebo – zapowiadając luksusowy dzień na zewnątrz, oferujący kojący gwar normalności.
To było... miłe.
Mieć wszystkich z powrotem razem, prawie tak, jakby nic się nie stało.
Po raz pierwszy od długich, torturujących godzin nad naszymi głowami nie wisiały żadne groźby. Żadnych szeptanych






