**Punkt widzenia Ashtona**
Cichy pomruk silnika wypełniał ciszę między nami, przerywany jedynie rytmicznym szuraniem wycieraczek o przednią szybę, gdy usuwały cienką warstwę deszczu przywierającą do szkła.
Drogi o tej porze były wymarłe — dochodziła czwarta rano — ale ciężar w powietrzu wciąż wisiał gęsty i przytłaczający, noc nie była jeszcze gotowa, by poluzować swój uścisk na nas.
Byliśmy prawi






