Chłopak, który mnie wcześniej potajemnie obronił, beztrosko przeszedł przez korytarz i zatrzymał się dopiero, gdy stanął tuż przede mną.
– Mam nadzieję, że nie przejmujesz się ich ignorancją – powiedział.
Spojrzałam dwa razy za siebie, żeby upewnić się, że nie ma tam kogoś, do kogo on tak naprawdę mówi. Ale byliśmy tylko my dwoje. Musiał mówić do mnie.
– Jestem Lamar – przedstawił się. Jego uśmie






