Lamar właściwie nie zrobił niczego złego. Powiedzenie "dobranoc" i odesłanie mnie do domu było całkiem w porządku sposobem na zakończenie wieczoru.
A jednak czułam się dziwnie… zlekceważona. Niemal odprawiona z kwitkiem.
Głupio pomyślałam, że sugerując, że chcę iść do domu, wyjdziemy razem i będziemy mieli okazję porozmawiać w cztery oczy. Dziś wieczorem dużo się wydarzyło. Nadal nie rozumiałam,






