Joseph zdecydowanie mnie śledził i coraz bardziej się zbliżał.
Spanikowana, wpadłam do budynku Samorządu Studenckiego. Nawet w nocy było tam mnóstwo ludzi. Joseph nie odważyłby się mnie skrzywdzić na oczach innych.
"Cynthio!" zawołał.
Zastygłam w bezruchu. Lepiej się z nim rozmówić tutaj, teraz, w świetle jarzeniówek w pokoju wspólnym.
Złapał mnie za ramię i szarpnął, żebym stanęła twarzą do nieg






