Kiedy moja matka skończyła wypluwać swój jadowity jad, ona i mój ojciec odwrócili się i wyszli, nie mówiąc nic więcej.
Gdy już ich nie było, Asher złapał za uchwyty mojego wózka inwalidzkiego i skierował mnie z powrotem do mojego szpitalnego pokoju. Delikatnie podniósł mnie z wózka i położył na łóżku. Wspólnie poprawiliśmy kołdrę.
"Zaraz wracam" - powiedział wtedy Asher, prostując się.
Złapałam






