– Po moim trupie – warknął Asher.
– To brzmi jak świetny pomysł – odparł Joseph, szczerząc zęby. Wyskoczył naprzód z nożem.
– Asher! – wykrzyknęłam.
Asher uskoczył, chwycił Josepha za nadgarstek i rozbroił go. Nóż zadźwięczał uderzając o betonowy chodnik.
Brak snu spowolnił i uczynił Josepha niezgrabnym, ale bynajmniej nie potulnym. Zatrzasnął się na Asherze wydłużającymi się zębami. Asher odepch






