— Co się stało? Nie możesz spać? — głos Mirabeli był cichy, gdy podeszła i usiadła obok mnie.
Pokręciłam głową. — Nie.
Przez chwilę milczała, wpatrując się w noc. — To nie on, prawda? Nie zabił twoich rodziców.
Spojrzałam w dół, ponownie kręcąc głową. — Nie, to wszystko było… nieporozumieniem.
Odetchnęła z ulgą. — Bogu dzięki — wymamrotała, wyraźnie pocieszona.
Wpatrywałam się w ciemność, pozwalaj






