James stał, Celina siedziała. Logicznie rzecz biorąc, powinien mieć nad nią przewagę.
Ale Celina siedziała wyprostowana, jej bystre oczy spokojnie obserwowały Jamesa, a ta jej spokojna aura wręcz przyćmiła Jamesa.
James powiedział: „Tak… tak.”
Nie, James był bez słowa. Co on właściwie mówił?
Poza jego szanowanym dr. C, nikt nie śmiał zwracać się do niego po imieniu. Ta zastępcza panna młoda na






