Śmiech w sali balowej stopniowo cichł, a ostre stuknięcia szpilek Loli odbijały się echem w słabo zaludnionym korytarzu.
Obróciła się i rozejrzała, nie widząc nikogo, po czym weszła do saloniku.
Od razu sformatowała robota-psa, kasując całą zawartość.
Westchnęła z ulgą.
Niewiele brakowało, a Zoey zostałaby rozpoznana przez rodzinę Kellerów.
Aby spotkać się z Arianą, wybrała podwórze, gdzie nikt ni






