Z głośnym hukiem Madeleine wydała bolesny krzyk, a jej zmarszczone brwi świadczyły o męce. Całe jej ciało opadło do tyłu.
Niedługo potem przy wejściu do rezydencji nastąpiła eksplozja i wybuchł potężny pożar, wyjątkowo gwałtowny.
Giancarlo zawahał się na moment i wymamrotał: "Ale dlaczego ten ogień jest taki duży?"
Źrenice Zoey zadrżały: "Nie, to był prawdziwy pistolet!"
Chwyciła koc i pobiegła w






