Drzwi mieszkania zostały wyważone kopnięciem, a Carsen jęknął.
W półmroku głos Carolyn był zdyszany: "Uderzyłeś się w to miejsce na plecach?"
Carsen przycisnął ją do ściany, czołem do jej czoła: "W porządku, nic nie boli."
"W przeciwnym razie, może lepiej nie..."
Carsen uważał się kiedyś za bardzo ascetycznego, nieokazującego zainteresowania sprawami romansu, zupełnie jak mnich.
Dopiero po uświado






