Porter nagle wybuchnął śmiechem, śmiał się tak głośno, że po policzkach popłynęły mu łzy.
W oczach Joselyn drwił i wyśmiewał rodzinę Rosario. Była tak wściekła, że cała drżała, uniosła rękę i spoliczkowała Portera z całej siły.
Twarz Portera odwróciła się na bok, przycisnął język do policzka, kierując wzrok na Joselyn. – Jeśli ci mało, to bij dalej!
Nos Joselyn zaczerwienił się, a po policzkach po






